(Nie)tradycyjna majówka

Jeśli mówić o tradycjach, które ukształtowały się w naszym duszpasterstwie na przestrzeni ostatnich lat to niewątpliwe należą do nich miejsca jakie wybieramy na nasze wspólne wyjazdy. Listopad to wybrzeże, sylwester – zaśnieżone góry, a majówka: jezioro i las… i ten rok nie zapowiadał żadnych zmian.

Tym razem wybraliśmy drugie pod względem głębokości jezioro w Polsce i chociaż z naszej zatoki nie byliśmy w stanie podziwiać jego ogromu odpoczywaliśmy się nad jeziorem Drawsko. Niestety, w przeciwieństwie do lat poprzednich, pogoda nas nie rozpieszczała. Było raczej zimno i deszczowo, jednak nie stanęło to na przeszkodzie do dobrej zabawy. Podchody, wspólne gry, śpiew przy ognisku… zaliczyliśmy chyba wszystkie elementy, które powinna zawierać każda „majówka”. W przerwach od deszczu udało się nawet popływać kajakami i pojeździć na rowerach . Przy tym wszystkim nie zapomnieliśmy również o duchowych akcentach i chociaż „łąki umajone” kłóciły się trochę z pogodą za oknami wspólnie wołaliśmy do Matki Bożej odśpiewując litanię.

W niedzielę, dzień wyjazdu, zaskoczyła nas piękna pogoda… a może nad morze? Trochę na przekór, ale przede wszystkim by jeszcze przez chwilę nacieszyć się sobą, majowym słońcem i szumem morza część z nas udała się do Ustronia Morskiego. Czasem dobrze jest dodać coś do tradycji. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *